Tak dla Odry, Tak dla Polski

I mamy „nowe fronty”

z:   http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3738

Znalezione obrazy dla zapytania transatlantyk „Polonia”

TSS Polonia      z  www.gdynia.pl

Stanisław Michalkiewicz

W koszmarnych czasach sanacji transatlantyk „Polonia” pływał na linii palestyńskiej z Konstancy w Rumunii do Hajfy, wożąc żydowskich osadników do Palestyny, no i pielgrzymów. Pierwszym oficerem był tam Karol Olgierd Borchardt i to właśnie jemu zawdzięczamy tę opowieść. W piękną, księżycową noc miał wachtę i w pewnej chwili zwróciła się do niego para młodych pasażerów, czy nie mogliby podziwiać widoku nocnego morza z mostku, skąd było lepiej widać. Borchardt zgodził się, para pasażerów napawała się widokiem, ale wkrótce nawiązała rozmowę. – Panu to dobrze – powiedziała dziewczyna. – A komu źle? – zapytał Borchardt gwoli podtrzymania rozmowy.

– Tym, co na dole wiosłują – poważnym tonem odpowiedziała panienka. – Jak to „wiosłują”? – zapytał zdumiony Borchardt. – Proszę pana – odezwali się tym razem oboje. – My nie mamy do pana pretensji, my wiemy, że panu nie wolno o tym mówić, ale my wiemy, jak panowie ich tam dręczą i biją. – Jak to dręczą i biją, jak to wiosłują? – Borchardt nie posiadał się ze zdumienia. – Nie widzicie kominów, nie słyszycie maszyn? Skąd to wszystko wiecie? – pytał zaskoczony. – Myśmy wszystko widzieli w kinie – odpowiedzieli mu pasażerowie.

Przypomniała mi się ta historia po uroczystej premierze filmu „Smoleńsk” z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy, pani premier Beaty Szydło, no i oczywiście – prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który po obejrzeniu filmu oświadczył, że pokazuje on „po prostu prawdę”. Co do tego zdania są podzielone, bo „legendarna” pani Henryka Krzywonos, prawdopodobnie jeszcze przed obejrzeniem filmu orzekła, że to „farsa” – ale nie chodzi o to, kto ma rację, tylko o sytuację nieco kłopotliwą. Rzecz w tym, że zespół naukowców pod kierownictwem pana ministra Macierewicza, nadal prowadzi różne badania gwoli wykrycia prawdy, do której od ponad 6 lat wszyscy „dążymy”, a tymczasem reżyser filmu, pan Antoni Krauze, najwyraźniej spenetrował prawdę już wcześniej, skoro nawet zdążył utrwalić ją w postaci filmu, w którym prawda występuje „w 99 procentach”. Tak w każdym razie uważa pan Jerzy Zelnik, który – w odróżnieniu od „legendarnej” pani Krzywonos – w uroczystej premierze uczestniczył. Film wkrótce trafi do kin, gdzie będą mogli obejrzeć go uczniowie – bo pani minister Zalewska, kierująca resortem edukacji uważa, że „powinni” – dzięki czemu prawda spenetrowana przez pana Antoniego Krauzego trafi również pod strzechy. W tej sytuacji zespół naukowców nie ma innego wyjścia, jak tylko taktownie potwierdzić, chociaż oczywiście własnymi słowami, ustalenia pana Krauzego, dzięki czemu również i my będziemy mogli na własne oczy przekonać się, jak rodzi się prawda.

Podczas gdy możemy podziwiać narodziny prawdy, pierwszorzędni fachowcy z zagranicznych central wywiadowczych najwyraźniej wyznaczyli zadania bezpieczniakom tubylczym w naszym nieszczęśliwym kraju, a ci rozpisali to na agenturę starannie wcześniej uplasowaną w różnych środowiskach zawodowych i społecznych. Oto 3 września odbył się w Warszawie Nadzwyczajny Kongres Sędziów Polskich, na który przybyło ponad tysiąc uczestników, co stanowi około 120 procent ogółu sędziów. Pan red. Jacek Żakowski zachodzi w głowę, dlaczego przybyło tylko 10 procent, podczas gdy Krajowa Rada Sądownictwa, która była głównym organizatorem Kongresu, zaprosiła wszystkich i nawet sugeruje, że większość może nie interesować się wymiarem sprawiedliwości. Wszystko to oczywiście być może, ale bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że na Kongres przybyli przede wszystkim konfidenci zmobilizowani przez swoich oficerów prowadzących, czyli – jak by to powiedziano za pierwszej komuny – „sędziowski aktyw”. Przemawia za tym kilka przesłanek. Po pierwsze – Krajowa Rada Sądownictwa decyzję o zwołaniu Kongresu podjęła niemal jednocześnie z ultimatum, jakie Komisja Europejska wystosowała wobec Polski. Jak mówi poeta – „byłby to przypadek rzadki, a czy w ogóle są przypadki?” Na gruncie teorii spiskowej można wyjaśnić to tak, że BND uruchomiła Komisję Europejską oraz Wojskowe Służby Informacyjne w Polsce, które z kolei podkręciły konfidentów w KRS, a ci załatwili sprawę od strony formalnej. Po drugie – przedmiotem obrad Kongresu nie była kondycja wymiaru sprawiedliwości, występująca tam korupcja i demoralizacja, tylko męczeństwo Trybunału Konstytucyjnego, a zwłaszcza – męczeństwo prezesa Rzeplińskiego. To oczywiście wychodzi naprzeciw oczekiwaniom Komisji Europejskiej na argumenty uzasadniające zastosowanie wobec Polski procedur wynikających z tzw. „klauzuli solidarności”. Po trzecie wreszcie – zgromadzeni na Kongresie sędziowie charakteryzowali się wysokim – niektórzy uważają nawet, że przesadnym – poczuciem własnej wartości, jakoby byli „solą tej ziemi”. Jest to znany w psychologii mechanizm kompensacji, a komuż jest on bardziej potrzebny, jeśli nie konfidentom, którzy bez względu na swoją formalną pozycję społeczną, bywają przez swoich oficerów prowadzących bez ceregieli przeczołgiwani?

Drugim wydarzeniem, które wydaje mi się celowo wywołane przez tubylczych konfidentów Wojskowych Służb Informacyjnych, zadaniowanych z kolei przez zagraniczne centrale, jest wniosek PO o delegalizację Obozu Narodowo-Radykalnego. Pretekstem był incydent w Gdańsku podczas pogrzebu „Inki” i „Zagończyka”, na który przybył również filut „na utrzymaniu żony”, czyli przewodniczący Komitetowi Obrony Demokracji pan Mateusz Kijowski z grupą swoich kolaborantów. Obecność tych osób przez innych uczestników uroczystości została uznana za prowokację, czemu dali oni wyraz również w sposób emocjonalny. Kolaborant pana Kijowskiego, pan Szumełda miał w związku z tym doświadczyć męczeństwa, na dowód czego pokazywał zabandażowany palec. W rezultacie Platforma Obywatelska skierowała do Prokuratora Generalnego wniosek o delegalizację ONR, który wojewodzic bydgoski, poseł PO Paweł Olszewski uzasadnił fotografiami dokumentującymi „faszystowskie gesty”. Dotychczasowe wypowiedzi polityków związanych z rządem świadczą, że wniosek ten nie zostanie uwzględniony – ale wydaje się, że pierwszorzędnym fachowcom z zagranicznych central właśnie o to chodzi – bo wtedy będą mogli dostarczyć Komisji Europejskich aż dwóch argumentów: że w Polsce faszyzm podnosi głowę, a po drugie – że rząd co najmniej to toleruje, o ile nie wspiera.

I wreszcie majstersztyk. Oto pierwszorzędni fachowcy postanowili otworzyć kolejny „nowy front” – co jeszcze w maju zapowiadał były prezydent naszego nieszczęśliwego kraju Bronisław Komorowski. Oto z inicjatywy (tak naprawdę, to myślę, że z inicjatywy WSI, ale oczywiście nieoficjalnie) środowisk i organizacji sodomitów: Kampania Przeciw Homofobii, „Wiara i Tęcza” oraz „Tolerado”, uruchomiona została ogólnopolska kampania propagandowa, do której w podskokach dołączyli „zawodowi katolicy” z „Tygodnika Powszechnego”, „Znaku” i „Więzi”. Chodzi o to, by sodomici i katolicy przekazali sobie „znak pokoju” i wspólnie zastanowili się, jak rżnąć się po Bożemu – również w łaźniach i darkroomach. Wyobrażam sobie wspólne „warsztaty” redakcji „Tygodnika Powszechnego” z delegacją grupy „Lambda”… Takie rzeczy zresztą się zdarzały; w willi Jerzego Zawieyskiego w Konstancinie elementem sodomickich orgii było zbiorowe odtwarzanie „Te Deum”. Trudno oprzeć się wrażeniu, że – podobnie jak za pierwszej komuny – teraz też środowiska zawodowych katolików muszą być naszpikowane agenturą, niczym wielkanocna baba – rodzynkami – więc nic dziwnego, że w podskokach wykonują zlecone zadania, zaprawiając je tylko ewangelicznymi przyprawami, przede wszystkim – miłością bliźniego. Tak właśnie przyprawiał Jerzy Zawieyski, który – jak wynika z ujawnionych materiałów IPN – do sodomii miał już nawet nie skłonność, ale prawdziwą zapamiętałość. Celem tej kampanii nie są oczywiście żadni sodomici, których pułkownicy z RAZWIEDUPR-a prawdopodobnie traktują jako mięso armatnie. Chodzi o wciągnięcie Kościoła w w Polsce w idiotyczną sytuację, która ma go kompromitować i w ten sposób osłabiać i tak już nadwątlone przywództwo – by w momencie, gdy zapadną decyzje o uruchomieniu mechanizmu interwencyjnego – doprowadzić do kryzysu przywództwa, a w konsekwencji doprowadzić historyczny naród polski do stanu całkowitej bezbronności.

Stanisław Michalkiewicz

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *