Tak dla Odry, Tak dla Polski

Odra – życiorys pewnej rzeki

Jacek Bezeg

„Odra – życiorys pewnej rzeki” – Uwe Rada

Promocja tej książki była celem spotkania w opolskiej bibliotece Caritasu. W jego trakcie autor przeczytał obszerne fragmenty swej książki. Dzięki temu, że tłumaczenie było rzutowane na ekran mogłem i ja się z nimi zapoznać. Jak się zorientowałem nie jest on człowiekiem ściśle z rzeką związanym, a raczej interesuje się wydarzeniami wokół niej. Jest ona jakby pretekstem, tłem opisywanych wydarzeń.
Nie umniejsza to wartości książki. Opisuje ona wydarzenia związane z rzeką z ostatnich kilkudziesięciu lat widziane z perspektywy niemieckiej. Stara się uczynić to w sposób, który trzeba by chyba nazwać romantycznym, co można uznać za walor tej pozycji.

W trakcie dyskusji wyszły na jaw poglądy autora, który chciałby widzieć Odrę w stanie do jakiego doprowadziły ją właśnie wieloletnie zaniedbania, czyli naturyzowaną. Zaprzeczył jednak temu by takie były w większości poglądy niemieckie w odróżnieniu od poglądów Polaków, którzy chcieliby jej uregulowania i wykorzystania do transportu. Podobno są wyjątki od tej reguły i to po obu stronach rzeki.

Nie dowiedziałem się od autora czy słyszał o Rejsie Prawdy kapitana Szarka. Poinformowałem go o szokujących wynikach tej wielkiej inspekcji, lecz nie zrobiło to na nim wrażenia.

Zwróciłem uwagę na to, że Niemcy chcą widzieć tu dziką rzekę, bo wszystkie swoje mają skanalizowane. Nie zapytałem dlaczego nie namawia do renaturyzacji tamtejszych rzek, tylko przyjeżdża taki kawał świata do tak niebezpiecznego kraju wspierać dalsze jego zdziczenie. A należało.

Słowa autora o tym, że nie wiadomo czy po remoncie obiektów żeglugowych na Odrze rzeczywiście będą po niej pływały jakieś statki skontrowałem krótkim opisem ostatniej sesji Rady Miasta w Kędzierzynie Koźlu. Sala przyjęła moje słowa z radością, ale nie jestem pewien jak przyjął je Uwe.

Generalnie nie spodobał mi się jego sposób patrzenia na rzekę w którym widzi się ją bez jej podstawowego dla mnie elementu jakim jest żegluga towarowa, pasażerska, a dopiero na końcu turystyka. Uwe Rada chciałby widzieć na niej kajaki i ewentualnie jakieś inne kajaki, a dopiero potem może nawet jakąś turystykę.

Przecież historia od czasów starożytnych, aż po najnowsze uczy nas, że miasta powstawały i rosły nad morzami i rzekami, bo były one naturalnymi drogami transportu. Kiedy z jakichś powodów te szlaki stawały się niedrożne miasta zamierały jak widzimy to na przykładzie Elbląga, czy Koźla.

Promocja była na tyle skuteczna, że książkę nabyłem, ale zaskoczeniem była dedykacja autora wpisana po polsku. To znaczy, że mógł mówić po polsku tylko nie chciał?