Tak dla Odry, Tak dla Polski

Odrzańska Droga Wodna – widok z Opola

Fotografia w nagłówku strony ilustruje poniższy tekst. Kliknij na obrazkach w tekscie.

Jacek Bezeg

 

Stan prawny

Stan ten jest o tyle nieciekawy, że zarządzające nią Rejonowe Zarządy Gospodarki Wodnej podległe są Ministerstwu Ochrony Środowiska. Logika takiego podporządkowania jest, jak ktoś słusznie zauważył, podobna do tej, która kazałaby drogi podporządkować Ministerstwu Rolnictwa, bo przecież przeważnie drogi biegną poprzez pola. Natomiast na pytanie: Czy będzie lepiej? Odpowiedź jest również niewesoła. Mówi się, że nowe Prawo Wodne oddelegowuje kompetencje państwa w tej dziedzinie samorządom. Wedle wykładu jaki niedawno wysłuchałem dokładnie odwrotna zmiana była przed około trzystu laty światowym osiągnięciem w administrowaniu wodami śródlądowymi. Planuje się więc u nas postęp „do zadu” jak by powiedzieli kochani sąsiedzi Czesi. Czemu kochani, to o tem, będzie potem.

Jakie konsekwencje rodzi taki stan prawny? To widać.

Stan fizyczny

Po Wiśle, Odra staje się drugą w Europie, rzeką przywracaną do stanu pierwotnego. Dzieje się to w sposób tani i prosty. Nie inwestuje się i nie dba. To wielki sukces, dla ekologów. Dla gospodarki i cywilizacji niekoniecznie. Na razie rozpowszechniono mit o tym, ze w środkowym biegu jest wiele miejsc gdzie łatwo ją przekroczyć w bród nie zamaczając majtek. Stowarzyszenie Rada Kapitanów zorganizowało, a jego prezes, kapitan Czesław Szarek poprowadził rejs ze Szczecina do Koźla zestawem pchanym załadowanym dwoma warstwami kontenerów. Albo przez te płycizny przenosili go na rękach, albo mit został obalony. Powiedział mi jakie głębokości zarejestrowano, ale nie pytałem czy mogę tu zdradzać te tajemnice. Może lepiej poczekajmy, a nuż się jakiś obrońca mewy śmieszki tam zapędzi. Niech ma niespodziankę.

Mógłby się ktoś zapytać, dlaczego tak nie lubię obrońców świeżego powietrza. Upewniłem się w swych uczuciach kiedy usłyszałem, że żaden z członków stowarzyszenia Client Earth, przeciwników rozbudowy elektrowni Opole nie mieszka w Polsce. (Nie słyszałem też, aby któryś z nich sprzeciwiał się budowie, o wiele przecież groźniejszych, elektrowni atomowych w ich własnych krajach.)

Człowiek prawdziwie dbały o środowisko (jeśli nie jest skończonym idiotą) będzie przecież dbał o budowę nowych elektrowni (Bo stare dymią i pylą strasznie, a nowe prawie wcale) będzie zalecał aby transportowano jak najwięcej ładunków wodą (Bo odbywa się to znacznie taniej, ciszej i generalnie znacznie przyjemniej dla otoczenia.) Widok na rzekę chciałby mieć z domu prawie każdy, a o chcących mieszkać przy autostradzie nie słyszałem. Autostrady trzeba budować, a rzeki istnieją i tylko trochę trzeba się postarać, aby pływanie po nich z ładunkami było wygodne.

Wracając do stanu szlaku żeglownego. Nie jest on w najlepszym stanie, jak już powiedziano z powodu wieloletnich zaniedbań, no i bardzo niezrównoważonego wydatkowania funduszy. W Opolu na przykład nie tylko drzewa i krzaki na międzywalu się wycina, ale nawet trawę strzyże regularnie (pomimo, że owieczki chciałyby to robić znacznie taniej.) Pięć kilometrów za miastem nikomu już krzaki i drzewa nie przeszkadzają, nawet te leżące koronami w rzece. Dziesięć kilometrów dalej można zobaczyć śluzy o tak zamulonych awanportach, że na przykład minięcie się tam zestawów pchanych jest niemożliwe. A przecież przy normalnym ruchu statków to tam oczekują one na swoją kolej i muszą ustąpić miejsca wychodzącemu ze śluzy. Kilka lat temu płynąłem małą żaglówką i ustępując miejsca wychodzącemu ze śluzy pchaczowi utknąłem w błocie takiego awanportu na dłuższy czas.

Możliwości, czyli jak to robią inni

W krajach cywilizowanych rzeki i kanały to oczywiście przede wszystkim drogi transportu wszystkich towarów, które nie muszą być przewiezione bardzo szybko i tych o większych rozmiarach. Rządy tworzą warunki w których przedsiębiorcy dostrzegają wyraźnie prawdziwe różnice cenowe pomiędzy poszczególnymi rodzajami transportu. Te wynikające z praw fizyki.

Falkrikwheel

Połączenie dróg wodnych o dużej różnicy poziomów. Falkrik Szkocja.
za: http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Falkrikwheelanimationmedium.gif

Budowle jakie powstają na przykład dla połączenia dróg wodnych o dużej różnicy poziomów to arcydzieła sztuki inżynierskiej. Świadczy to o tym jak bardzo ten rodzaj transportu jest doceniany. Inwestowanie w infrastrukturę niezbędną do istnienia i rozwoju żeglugi śródlądowej nie tylko zmniejsza uciążliwości wynikające z ruchu ciężarówek i pociągów towarowych, ale i w zasadniczy sposób poprawia zabezpieczenie kraju przed powodziami. Szersze i głębsze koryto rzeki potrzebne dla ruchu większych statków to w czasie powodzi możliwość bezpiecznego przepływu większej ilości wód. Z kolei zbiorniki retencyjne jakie buduje się dla zgromadzenia wody niezbędnej do żeglugi w okresie suszy, spełniają również rolę zbiorników przeciwpowodziowych. Chwilowy nadmiar wody nie jest już nieszczęściem, a wręcz po zmagazynowaniu staje się możliwością. Możliwością prowadzenia żeglugi w okresie suszy. Produkcja tak pożądanej, „ekologicznej” energii elektrycznej, jaka może mieć miejsce na każdym stopniu wodnym, to już wisienka na torcie korzyści z rozważnego podejścia do skarbu jakim są dla każdego kraju jego rzeki.

Turystyka wodna, sporty wioślarskie, motorowodne i żeglarstwo to nie tylko możliwość zarobku dla mieszkańców terenów nadwodnych, ale i poprawa stanu zdrowia ludności. Wszystko to znajduje lepsze możliwości rozwoju kiedy zwrócimy się do rzeki przodem, a nie tak jak to teraz ma miejsce „tyłem”.

A konkretnie na Odrze, w Opolu?

Mamy port, czyli miejsce gdzie statki z rozmaitymi ładunkami mogą wpłynąć i zacumować. No i na tym koniec, bo niestety wszelkie urządzenia do ich rozładunku i załadunku zostały rozebrane. Jedyna działalność gospodarcza jaka ma tam miejsce to magazynowanie i sprzedaż piasku i żwiru wydobytego z dna Odry. A kiedyś ładowano cement, zboże (elewator jeszcze stoi), węgiel i wiele innych towarów. Tankowano paliwo do pchaczy i holowników.

Gdyby postawić tam urządzenia do rozładunku to wszystkie ładunki ze świata zamiast na wagony czy ciężarówki można by w Szczecinie przeładować na barki i znacznie mniejszym wydatkiem energii dostarczyć do Opola. Podobnie ze wszystkim co wyprodukowano w dowolnym miejscu nad Odrą, czy dowolną inną rzeką w Europie. Tory kolejowe na nabrzeżu są i wystarczy odpowiedni dźwig, aby ładunki w kontenerach czy inne przenieść na wagony, czy ciężarówki. Stoją tu zresztą jeszcze całkiem spore hale magazynowe.

Włożono wiele pieniędzy, aby przebudować skrzyżowanie obwodnicy z ulicą Budowlanych w przewidywaniu rozbudowy elektrowni. Jednak moim zdaniem bardziej potrzebny jest port w okolicach elektrowni gdzie odbierano by ładunki węgla dla niej. Po jej rozbudowie moc, a więc i ilość potrzebnego paliwa wzrośnie prawie trzykrotnie. Lepiej dla miasta byłoby nie powiększać tak bardzo ruchu pociągów. Są różne pomysły na usytuowanie odpowiedniego portu.

port-Dobrzen

Koncepcja Portu dla elektrowni Opole autorstwa kapitana Andrzeja Podgórskiego  Linia czerwona to trasa taśmociągu do elektrowni

za: http://www.zeglugowy.nazwa.pl/x-miejsce_na_pliki/port-Dobrzen.jpg

Brakuje kogoś kto rozumiałby potrzebę jego budowy i potrafił zachęcić elektrownię do tej inwestycji. Gdyby władze rzeczywiście przejmowały się ekologią i dbały o zdrowie obywateli (Bo taki ostatecznie jest jej cel, a nie przyrost ilości rozmaitych „skarbów przyrody”) zarządzałyby z większą rozwagą, nie tylko rzeką, ale i portami dbając o ich funkcjonalność transportową. Prywatne firmy przewozowe z całą pewnością korzystałyby z tańszego i bardziej przyjaznego dla środowiska środka komunikacji. W mieście/kraju byłoby ciszej, czyściej i mniej spalin.

Co w Opolu zaniedbano?

Część odpowiedzi na to pytanie jest powyżej, ale o pewnej istotnej sprawie chcę jeszcze napisać. W pamiętnym lipcu 1997 nad zalaną częścią miasta kursowały helikoptery, ale na jej zamienionych w kanały ulicach najważniejsze zadania wykonywały motorówki, prywatne i klubowe. Wojskowe amfibie ze względu na duże rozmiary nie bardzo sobie radziły. Straż Pożarna nie dysponowała za wielką ilością sprzętu.

Władze miasta podziękowały „prywaciarzom” nieomal symbolicznie. Harcerze jedną z swoich motorówek znaleźli przypadkowo.

A przecież nie tak być powinno. Nie wiadomo jak duża mogłaby być ilość ofiar, jakie byłyby straty gdyby nie ci ludzie. Nikt tego nie policzy. Poza albumem fotograficznym nie widziałem żadnej całościowej relacji z tych dni. A czy tak dużym problemem byłoby znalezienie dla nich jakiegoś miejsca na przystań, utwardzenie kawałka brzegu i wbicie paru kołków do cumowania. Nie było by dużym problemem zorganizowanie każdego 10 lipca na Odrze regat prywatnych motorówek o Puchar Prezydenta Opola. Pieniądze włożone w takie przedsięwzięcia wróciłyby się stokrotnie w przypadku powtórzenia się takiej lub zdarzenia innej katastrofy na wodzie w okolicach Opola. A więc jak każda inwestycja w gospodarkę wodną, byłaby to inwestycja opłacalna.

Miało być jeszcze o Czechach

Dlaczego pozytywnie? Otóż chcą się oni z nami ostatnio jeszcze bardziej zaprzyjaźniać. Nie tylko znikły ich uprzedzenia co do zbiornika Racibórz, ale chcą budować kanał Odra Dunaj i za jego pomocą zwiększyć nasze zyski z posiadania portów Szczecin i Świnoujście. Towary od nich i do nich płynęłyby także przez Opole (Zostawiając nie tylko na śluzach, ale i w innych miejscach po parę groszy), jeśli oczywiście zgodzi się na takie fanaberie Ministerstwo Ochrony Środowiska.

więcej http://www.radakapitanow.pl/viewpage.php?page_id=4