Tak dla Odry, Tak dla Polski

Archiwum: stan dróg wodnych

Stan i perspektywy śródlądowego transportu wodnego, a jego finansowanie

Zbigniew SIEDLARZ

Punktem wyjścia jest aktualny stan do którego doprowadziła wieloletnia polityka kolejnych ekip rządowych w Polsce począwszy od lat 80-tych XX wieku polegająca na celowym ograniczaniu środków finansowych na szeroko rozumianą gospodarkę wodną (w tym też infrastruktura śródlądowych dróg wodnych), co doprowadziło do jej zapaści.

Kolejne rządy nie przyjmowały do wiadomości, że zasoby wodne Polski uwarunkowane klimatycznie i hydrologicznie w porównaniu z krajami europejskimi są na wyjątkowo niskim poziomie.
W rezultacie doprowadzono do sytuacji, że obecna retencja wodna w naszym kraju wynosi szacunkowo zaledwie 6,5% odpływu rocznego – reszcie wody „ekologicznie” pozwalamy bezużytecznie odpłynąć do morza, nie posiadając prawie żadnej możliwości ochrony przed powodzią i suszą, a także nie gwarantując odpowiedniego zaopatrzenia w wodę. (więcej…)

129 total views, no views today

Tony towarów płyną europejskimi rzekami. Polska nie wykorzystuje tej szansy

za:   http://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/tony-towarow-plyna-europejskimi-rzekami-polska-nie,2141411,4199

 Nowy Przemysł

PIOTR STEFANIAK

Nasza flota rzeczna pływa wodnymi szlakami… zachodniej Europy. Przez wiele lat zaniedbaliśmy nasze drogi wodne. Polskie rzeki nie są żeglowne i wymagają wielkich inwestycji.

Polskie szlaki wodne wymagają inwestycji

Polskie szlaki wodne wymagają inwestycji /©123RF/PICSEL

Mamy firmę z jedną z największych w Europie flot barek i pchaczy, które pływają… po szlakach zachodniej Europy. Polskie rzeki nie są spławne, bo przez lata nikt tu nie inwestował.

Pewien Holender wierzył w to, co czytał. A w gazecie napisano, że transeuropejską drogą wodną E70 można podróżować od Antwerpii, przez Berlin, Poznań do Kaliningradu. Jego motorowa barka utknęła na niespławnej Warcie. Na przybór wód czeka już ponoć kilka miesięcy…

– Pływanie po polskich rzekach to także kwestia szczęścia – mówi kapitan Zbigniew Garbień, prezes zarządu Związku Polskich Armatorów Śródlądowych. – Przed kilku laty od maja do grudnia spławialiśmy z kolegami Bugiem do Szczecina zakupione na Białorusi statki. Ja spłynąłem do Warszawy, a koledzy utknęli i zimowali na Bugu.

Tylko na Odrze, poniżej Brzegu Dolnego i na Wiśle, poniżej Włocławka możliwa jest okresami żegluga – po zrzutach wody ze zbiorników retencyjnych. Na takiej fali, mającej nawet ok. 30 km długości, barki spływają niczym surferzy na Hawajach. Ale gdy fala opadnie, barka znów można utknąć. Dlatego żegluga śródlądowa w Polsce wegetuje. Nie ma mowy o regularnych przewozach. Tylko najstarsi kapitanowie pamiętają, że było inaczej. (więcej…)

1,416 total views, 0 views today