Tak dla Odry, Tak dla Polski

Wojna o wodę chyba jednak będzie

za:    http://www.grupalokalna.pl/beczka/wojna-o-wode-chyba-jednak-bedzie

Piotr Badura

Ile wody niesie Odra? Nie da się odpowiedzieć na to pytanie, nie precyzując, kiedy i gdzie. Jeśli zapytamy, ile wody niesie Odra średnio, to przynajmniej odpadnie nam pytanie kiedy i zostanie tylko pytanie gdzie. Wydaje się, że dane o średnim przepływie w różnych miejscach powinny być łatwo dostępne w internecie, ale nie są. Z trudem znalazłem jakieś wyrywkowe i niepewne informacje.

Koło Koźla średni przepływ Odry wynosi 62 metry sześcienne na sekundę. W Zdzieszowicach, przy ujściu Kłodnicy jest już 81,5 metra, w Opolu 85 metrów, ale w Czarnowąsach, gdzie do Odry wpływa Małapanew, tylko 82,5 metra. Warto w tym miejscu przypomnieć, że podczas powodzi 1997 roku przepływ w Czarnowąsach wzrósł on do niewyobrażalnego poziomu 3.500 metrów sześciennych na sekundę.

Kolejne miejsce, dla którego znalazłem średni przepływ, to dopiero Brzeg (opolski, czyli górny). Odra niesie tam średnio 143 metry sześcienne wody na sekundę. Nie udało mi się znaleźć średniego przepływu dla okolic Stobrawy, choć to on najbardziej mnie interesował, w związku z mającą tam powstać Elektrownią Wodną Zwanowice, konkurencyjną względem istniejącej już i niedawno zmodernizowanej Elektrowni Wodnej Kopin. O elektrowniach tych pisałem 22 kwietnia br., w tekście dostępnym pod adresem:
http://www.grupalokalna.pl/beczka/stobrawa-zmniejszy-kopinowi-przelyk

Dziś znam już więcej szczegółów na temat mającej powstać Elektrowni Zwanowice, bo do wydanej 22 maja br. decyzji Wójta Gminy Popielów dodano załącznik, w którym są te szczegóły. Z załącznika wynika, że moje kwietniowe przypuszczenie, co do lokalizacji Elektrowni Wodnej Zwanowice było słuszne. Ma ona być obok jazu na prawym brzegu starego koryta Odry (na szkicu poniżej jej lokalizacja oznaczona jest nr 2, a lokalizacja Elektrowni Kopin to nr 1):

We wspomnianym załączniku do decyzji podane są precyzyjne koordynaty, dzięki którym przy pomocy programu Google Earth można znaleźć miejsce przyszłej elektrowni na zdjęciu satelitarnym:

Przy przepisywaniu koordynat trzeba tylko pamiętać o skorygowaniu czeskiego błędu w długości geograficznej (podkreśliłem go na czerwono). Nie ma oczywiście 63 minut kątowych, bo minuty liczą się tylko do 60, a potem od nowa. Miało być 17°36’36,0”.

Załącznik potwierdza też, że inwestorem jest firma “INECO Sp. z o.o. Elektrownia Wodna w Zwanowicach Spółka Komandytowa”, której siedzibą jest wieś Osie w województwie kujawsko-pomorskim, a ponadto informuje o szczegółach technicznych.

Elektrownia Zwanowice ma mieć przełyk maksymalny 100 metrów sześciennych na sekundę i moc instalowaną 2,5 megawata (Kopin ma obecnie 1,15 megawata). Wyposażona będzie w dwa turbozespoły rurowe typu Kaplana o średnicy trzech metrów, umieszczone w podziemnym żelbetowym bloku. Elektrownia zajmie ok. 3 ha, z czego na blok elektrowni przypadnie 600 mkw. Kubatura budynku elektrowni ma wynosić ok. 7.500 metrów sześciennych.

W załączniku do decyzji Wójta Gminy Popielów poinformowano, że funkcjonowanie starej Elektrowni Kopin komplikuje zagadnienie pracy nowej elektrowni. Nie ma jednak w załączniku żadnej informacji, czy przewidziano jakieś rozwiązanie tej komplikacji. Obawiam się więc, że jednak będzie wojna o wodę.

Elektrownia Zwanowice ma mieć przełyk maksymalny 100 metrów sześciennych na sekundę. Wydaje mi się, że Odra zwykle niesie w tym miejscu mniej wody. Dla przykładu, w Brzegu Dolnym, czyli sporo za Wrocławiem, gdzie średni przepływ wynosi już 170 metrów sześciennych na sekundę, dziś, tj. 14 czerwca, faktyczny przepływ wynosi tylko 74 metry. Na wysokości Zwanowic jest pewnie jeszcze mniejszy (ale tam chyba nie dokonuje się bieżących pomiarów).

Elektrownia Zwanowice będzie więc w stanie zagospodarować niemal całą wodę. Czy to oznacza, że należąca do Tauronu Elektrownia Kopin, w której modernizację dopiero co wpakowano grube miliony, ma stać bezczynnie, a te miliony okażą się wyrzucone w błoto? Ale gdy Kopin będzie brać wodę, to Elektrownia Zwanowice będzie pracować na ćwierć gwizdka. To też oznaczałoby miliony wyrzucone w błoto. Ponieważ tak czy siak wyrzucone w błoto miliony zapłacą ostatecznie podatnicy, to trochę dziwi mnie cisza w tej sprawie.

Piotr Badura