Tak dla Odry, Tak dla Polski

“Zjawa” wyciągnięta z wody. Co dalej z jachtem?

z:  http://www.zagle.com.pl/wydarzenia/zjawa-wyciagnieta-z-wody-co-dalej-z-jachtem,1_18574.html

"Zjava IV"

Autor: facebook.com/zjawa4
“Zjava IV”
Po dziesięciu dniach od wypadku u wybrzeży Szwecji gdyński jacht “Zjawa IV” udało się w końcu podnieść z mielizny. Niestety po wyciągnięciu jednostki z wody okazało się, że bardzo poważnym uszkodzeniom uległa lewa burta. – Przed nami sprowadzenie “Zjawy” do Polski, szacowanie rozmiaru zniszczeń i zakresu remontu. Następnie, być może, poszukiwanie środków na przywrócenie kultowego jachtu ZHP do służby – poinformował Rafał Klepacz z Centrum Wychowania Morskiego ZHP.

Do wypadku polskiej jednostki doszło 5 grudnia. Powracający z półtorarocznej transatlantyckiej wyprawy jacht żaglowy wszedł na mieliznę koło półwyspu Falsterbo. Po przybyciu na miejsce szwedzka straż przybrzeżna podjęła próbę ściągnięcia go z mielizny – niestety nieudaną. Ostatecznie zdecydowano się na ewakuowanie żeglarzy i pozostawienie “Zjawy IV” na morzu.

Skomplikowanej operacji ściągnięcia polskiej jednostki z mielizny podjęła się holenderska firma Ardent Global specjalizująca się w prowadzeniu operacji ratowniczych. Jak poinformował armator jachtu, Centrum Wychowania Morskiego ZHP, akcją dowodził jeden z najbardziej doświadczonych fachowców tej branży, salvage master Johan Foks.

Na temat:

Do akcji, która szczegółowo dokumentowana była na profilu facebookowym s/y “Zjawa IV” trzeba było użyć ciężkiego sprzętu – dźwigu o nośności ponad 400 ton i specjalnej barki. Wszystko dlatego, że po szczegółowej inspekcji jachtu zdecydowano o wyjęciu go z wody. Uszkodzenia okazały się bowiem zbyt poważne, żeby podjąć próbę holowania.

Operacja zakończyła się sukcesem. “Zjawa IV” stoi bezpiecznie w Dragor. Jacht udało się uratować przed zatonięciem. Teraz jednak przed armatorem nie mniej trudne zadanie sprowadzenia jachtu do Polski i znalezienia środków na konieczny remont. Wyjaśnić trzeba też przyczynę samego wypadku…

– Teraz po wszystkim jest też czas na spokojną analizę samego wejścia na mieliznę. Swoje dochodzenie prowadzi The Swedish Accident Investigation Authority (Statens haverikommission – SHK). Wkrótce rozpocznie się postępowanie Państwowej Komisji Badania Wypadków Morskich oraz badanie wypadku przez Izbę Morską. Chcemy aktywnie włączyć się w wyjaśnienie tego wypadku i będziemy cierpliwie czekać na wyniki tych postępowań. Do momentu ogłoszenia ich werdyktów wstrzymamy się z dywagacjami na temat przyczyn zajścia – poinformował Klepacz, cytowany przez stronę internetową Centrum Wychowania Morskiego ZHP.

Zobacz niektóre zdjęcia i opisy z Facebooka

z https://www.facebook.com/zjawa4/photos/a.1152622851459647.1073741849.163396593715616/1152623234792942/?type=3&theater

Akcja ratownicza z lotu ptaka

Salvage Operation – plan B, dzień 1
 

Dziś zakończyła sę druga częśc operacji ściągnięcia Zjawy IV z mielizny. Operacja była dość skomplikowana i logistycznie złozona. W pierwszej części, która zaczęła się 14.12.2016 wczesnie rano, zgromadzono wszelkie niezbędne zasoby, konieczne do przeprowadzenia operacji tj: – załadowano dźwig na jakc-up Sound Prospector; – Sound Prospector został zaholowany w pobliże miejsca operacji; – na Sound Horizon załadowano cały niezbędny sprzęt ratowniczy do przeprowadzenia operacji. Miejsce rozpoczęcia operacji wskazano południowe wyjście z kanału Falsterbo o godzinie 0630. Dzisiaj, 15.12.2016 rozpoczęła się druga część operacji. Składała się ona z kilku elementów: 1. Przejście Sound Horizon do Sound Prospector i ustawienie go jak nabliżej Zjawy. To zadanie prawie się powiodło. Sprzyjała nam pogoda i wyższy o 47 cm niż zazwyczaj poziom wody w tym rejonie. Niemniej Sound Prospector, pchany przez Sound Horizon zatrzymał się 21 metrów od Zjawy. Zbyt daleko, by ramię dźwigu mogło unieść 60 tonowy jacht. Dlatego zaczęła się druga faza: 2. Przysunięcie Zjawy do burty Sound Horizon. Robiono to w ten sposób, że zaczepiano rufę do dźwigu, unoszono, jacht opierał się na dziobnicy i przesuwano rufę do burty. Następnie podobnie postępowano z dziobem. I tak pięć razy. W końcu Zjawa znalazła się 3 m. od burty Sound Prospector i 9 m. od dźwigu. Salvage master uznał, że to wystarczy (pomiary przeprowadzano miernikiem laserowym); 3. Stabilizacja jachtu. Zjawa stała prawą burta do SP ale leżąc na lewej burcie. Założono więc linę zaczepiając ją za maszt, następnie lina szła przez prawa burtę, pod kilem i do góry, przez lewą burtę do dźwigu. Dźwig ciągnąc linę prostował jacht, aż ten stanął prawie na stępce, z lekkim przechyłem na lewą burtę. W tej pozycji mieliśmy odpompować z jachtu wodę. Niestety, bez pompowania wody ubywało :( 4. Podniesienie jachtu. Po stabilizacji jachtu założono liny pod kadłub, wyregulowano i podniesiono do góry. Jak mogliśmy się spodziewać, im Zjawa była wyżej, tym wody w niej mniej. 5. Przeniesienie na pokład SP. Po odklenieniu się jachtu od wody, pozostało tylko jacht odpowiednio obrócić i ułożyć na prowizorycznym łożu. Ta ostatnia część operacji to niby sukces. Oto mamy Zjawę na barce, wyjętą z wody, bezpieczną. Ale ten etap uwidocznił lewą burtę Zjawy. Do tej pory schowaną przed naszymi oczami. Jest ona niemal doszczętnie zniszczona. Liczne otwory, wytarte o kamienie wręgi, starte planki, częściowo wyłamane… Nie był to miły widok. Od razu zrozumieliśmy, że prowizoryczna naprawa w Danii i holowanie do Polski nie będą możliwe. Uszkodzenia są zbyt duże. Po ustabilizowaniu jachtu na pokładzie, Salvage Master uznał, że schodzenie z płycizny będzie po ciemku zbyt niebezpieczne. Sound Horizon wrócił do Falsterbo, Sound Prosepctor został na miejscu. Jutro, 16.12.2016 kolejny etap operacji. Najpierw trzeba będzie ściągnąć z płytkiego Jack-up Sound Prospector. To będzie o tyle trudne, że wysoka woda ma się skończyć, a SP ma na pokładzie dodatkowe 60 ton. Potem będzie etap pchania SP do portu. I na koniec operacja dźwigowa polegająca na ustawieniu Zjawy na brzegu. Kończąc, operacja jeszcze się nie zakończyła. Trzymajcie kciuki dalej, ciągle jeszcze walczymy.

Główny wykonawca akcji ratowniczej  Sound Horizon

Pod stępką nie było dużo miejsca – mostek Sound Horizon

Ciągnięcie za rufę   ( w wodzie widać nurka)

a potem za dziób. Aby bliżej do barki, by dźwig mógł podnieść Zjawę.

Wreszcie przy barce i na równej stępce.

Zjawa “w drodze na barkę” ratowniczą

Salvage Operation – plan B, dzień 2

Powrót do portu “na tarczy”, czyli na barce ratunkowej

 

Widoczne najważniejsze uszkodzenia: dwa otwory liczne rozszczelnienia i otarcia

Prawa burta dziesięć dni na mieliźnie zniosła dobrze

Wreszcie postój w bezpiecznym miejscu

I jeszcze coś:

Kiedyś widziałem taki okręt ratowniczy. Cumowaliśmy “czerwoniakiem” niedaleko niego w porcie na Helu.

To Sztorm, czyli bliźniak Szkwału niegdysiejszego, a obecnej Zjawy IV . Potem widziałem wypalony kadłub, a właściwie wrak stojący w basenie przy CWMiW ZHP. Z czasem wyrosła z niego Zjawa IV.  Nigdy na niej nie pływałem, ale brat z jej pokładu zobaczył ładny kawałek Południowej Ameryki. Piękny i dzielny statek, Odrodzi się po raz kolejny i może jeszcze się spotkamy.  J.B.

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Solve : *
18 − 4 =